User: 7kondzio |
Top 10 songs - Kaliber 44 To są moje typy. Mile widziane Wasze w komentarzach :) Tags: Kaliber 44 magik joka dab dj feel-x psychorap rap hiphop |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Abrakadabra O panu Tralalińskim... Raz i... raz i... dwa A... Abra abrakadabra... Abradabra DAB... Gwoli przypomnienia, magicznego uderzenia Choć świat się ciągle zmienia AbraDAB nie do ocenia A harcore psycho HIP-HOP pierwsze dziecko psycho-rapu Nikogo nie uderza po prostu rapu na ratu Więc startuj Powiedz jeszcze jaki znak twój A może do kolekcji Kartoteki, centrum dysleksji, lekcji Udzielam nie ja Produkuje swoje tralalalala U stóp bram stoję i słucham, bucha Stylu twego straszna zawierucha Patrzę na to okiem, staję bokiem Nie cofam się ni krokiem Bo miejsca jest dla MC coraz więcej Jeśli tylko staną twarzą w twarz z przedsięwzięciem Szukasz celu Chcesz stanąć obok swoich bohaterów Pierwszy krok i oto ręka twa sięga po złoto A co to? HIP-HOPu raj ojcze daj mi daj No to graj i przemierzaj go tak jak Filiaes Fog A a a a Abra abrakadabra, abraDAB, to jest moja magia właśnie tak A a a a Abra abrakadabra, abraDAB, abraDAB to ja i A a a a Abra abrakadabra, abrakadabra, DABabra i A a a a Abra abrakadabra, abraDAB, to jest moja magia właśnie tak Raz, dwa i sprawdzaj, poruszaj, rozkruszaj Zdobywaj szczyty nie zdobyte Okryte zachwytem Olśniony rozkwitem, ze słowem dolomitem Ramię w ramię stań z abraDABem monolitem Hmm, tu i ówdzie widzę brzydkich ptaków chmarę Polujących na ofiarę Czy mam może senną marę Celem Spartakusa dziś wiedziony Żądam od was nie korony Lecz wolności ujarzmionej przez większości I jak głosić trzeba Do nieba ten, co rymu nie olewa A do końca wcale nie jest blisko Około coś jak stąd do San Francisco Więc lewa i prawa Pożyteczna zabawa , bo: HIP-HOP jak lawa Z wierzchu twarda i plugawa Lecz wewnętrznego ognia i sto lat nie wyziębi! Tak mawiają pewni MC pewni Pewnej przepowiedni i abraDAB A a a a Abra abrakadabra, abraDAB, to jest moja magia właśnie tak A i a i a i a Abra abrakadabra, abrakadabra A a a a Abra abrakadabra, abraDAB, to jest moja magia właśnie tak A a a a Abra abrakadabra, abrakadabra, DABabra, DABabra A a a a i a i a i a i a A a a a Abra abrakadabra, abraDAB, to jest moja magia właśnie tak Tags: psychorap kaliber gruby czarny kot |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Brat nie ma już miłości Idę i myślę i nie wiem co myśleć Myśli jak uderzenia bata... Brat nie ma już miłości dla mnie i mojego brata To zabija mnie od środka, wpędza w kompleks, gasi dumę Że jestem człowiekiem - obdarzonym rozumem Zwierzęciem, ni mniej ni więcej, ale Nie wyzbyłem sie instynktów, wołam krwi na cały głos Musi zabić ktoś by żyć mógł ktoś - to jest moje motto W tym całym szaleństwie chodzi tylko o to By zniszczyć swego brata własną głupotą Brat nie ma już miłości dla mnie... To co słyszę wciąż w telewizji, radiu Już nie dociera do mnie wcale Znowu brat zabił brata i zabija dalej Znowu brat zgwałcił siostrę i dalej mu mało Znowu brat zrobił napad i wszystko sie zjebało Powiedz mi dlaczego media Podają wciąż nowe przestępstwa? Powiedz mi dlaczego tak trudno Patrzeć dalej niż na własne podwórko? Więcej szmalu, w gonitwie po szmal Człowiek nie patrzy że zdeptał mnie dzisiaj Brat nie ma już miłości dla mnie Hej Joe dokąd pędzisz z tą spluwa w dłoni? Czyżbyś widział to samo co oni? Jeden problem załatwię Zrywam sie do ciepłych krajów, znasz mnie Jestem nieśmiertelny (jak każdy) i nic mi sie nie stanie Widzę wszystko i wszystko boli Może czasem lepiej zamknąć oczy Lecz to ran nie zagoi Bracia napierd... się z drugim Bo lubią inne gówno, słuchaj no Tak myśle że palne se chyba w łeb (tak sie stanie) Bo nie ma już miłości dla mnie Brat nie ma już miłości dla mnie... Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Konfrontacje Garbaty anioł zszedł na ziemię Powiedział nigdzie stąd nie pójdziecie to więzienie Choć wierzeń macie zatrzęsienie Jesteście sami jak swoi na antenie Od dwóch tysięcy lat porządkujecie świat Według zasad, w trybie których jest do góry tasak Przez kraj długi i szeroki Płyną marzeń potoki Jak przeżyć życie bez większych obrażeń Powiedzcie mi ile jeszcze dni minie Zanim zobaczycie, że świat i wy ginie Może zobaczycie, a może nie Przecież jesteście zamknięci jak kupa w klozecie Jak to? Za dużo rzeczy tu przechodzi gładko Coś mi się wydaje, że się rozbrykało stadko Zrobię tu porządki rozwieje wasze mżonki Jesteści tak potrzebni jak ziemniaczane stonki A co to kurwa powiedział ktoś z tłumu Czy ty przypadkiem nie zgubiłeś rozumu? Gdzieś po drodze lecąc tu na jednej nodze, By pleść bzdury, robić miny jak kosze z wikliny My wszyscy jesteśmy z tej samej gliny Popełniamy błędy, bo życie ma zakręty, to jest logiczne Długie jak drzewo genealogiczne Naszej rasy, ty trafiłeś w takie czasy Życie to twardy orzech, każdy orze jak może A ty bum pierdu, to mój Boże I masz pretensje i wyrzuty, ty durny łbie zakuty Jesteś tak potrzebny jak kotu buty Garbaty anioł na to skończ pierdolić tato To ty jesteś matoł jak nie to udowodnij Powiedz mi tak żeby wszyscy byli zgodni Co wy tu robicie odkąd powstało życie Zaległacisza wręcz grobowa Nie powiedział nikt ni słowa Pomyślałem - o to szansa wyjątkowa Wychyliłem się i uderzyłem tak! A ja wiem, ja wiem co my tu robimy, Po co na ten, na ten świat przychodzimy Jeśli oczy otwierasz szeroko pytasz czemu, spoko powiem ci Więc nadstaw dobrze uszy, W ciszy nikt się nie poruszy, Nie zaszeleści, nie zaszepta Nikt nawet w miejscu nie zadrepta Wszyscy czekali, oczy we mnie wlepiali Doleciał mnie pomruk aprobaty z oddali Pomyślałem - tak, tak - to jest ta chwila Teraz moje ego zajebiście bardzo gila sytuacja, W której jestem centrum jak atrakcja Turystyczna, ściśle jak akademia ekonomiczna myślę Czasem się przyśni komu wydaje się, że Oto poznał kolesia, który wszystko wie Tysiąc uwag skierowanych we mnie Ich oczekiwania spełnię Obronię tezy, jak Himen Eternię Nie jestem idiotą, by mówić jestem tutaj po to, Otwieram usta i niech płynie czyste złoto Nagle wiatr moim oknem skrzypnął Ja się obudziłem, a garbaty anioł zniknął Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Międzymiastowa Pożycz mi żetonu Muszę skorzystać z telefonu Tu międzymiastowa Rozmowa błyskawiczna Proszę rozmawiać! Raz, dwa, raz, dwa To jest próba mikrofonu Wiem po co mówię, czemu mówię, co i komu Znam to co robię, tak jak znam drogę do domu Do mieszkań się dostaję, nie używając łomu Kur.., jak to? - zapytasz bez pardonu tak to, nie dostałeś paragonu Sąsiedzi z twego pionu Słyszeli mnie z balkonu Zapewniam, uwaga! Nie wszedłem po kryjomu Posłuchaj czy słyszysz jakieś dźwięki gramofonu? to z magnetofonu - może A może z CD-romu Może tak , może nie Może prrr... A kto to wie? Rymuję po polsku Bo nie jestem z Waszyngtonu Londynu, Rzymu, czy z nad Balatonu Nikogo nie klonuję, bo nie lubię klonu Nie chcę tronu i korony i salonu Nie chcę czapki, pałki, pagonu pentagonu Nie rymuję dla banknotów, ani dla bilonu Nie czepiam się tak, jak wagon wagonu Szybuję jak ptak lub pasażer balonu Nie niszczę jak crack Nie szkodzę nikomu Nie spuszczam z tonu Nie zaniżam poziomu Reklama wycięta z kartonu Jak reklama makaronu Sranie, rymowanie na potrzeby sezonu Niesienie pogromu, Rambo 8, Hammurabi z Babilonu Po co to komu? Po co to komu? Po co to komu? Po co to komu? Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Więcej szmalu 2 Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci! Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak Przyspieszona akcja serca to szach i mat To po prostu życie, w którym pieniądz jest górą, to fakt 3, 2, 1, 0 start i akcja! Chwila strachu jest tego warta A klatka stop - Twój los zna tylko tarota karta Pierd.... to bo to Twoja życiowa szansa Na sukces, którym jest Więcej szmalu, więcej czadu, więcej dup zabija Twój stres przez Ref. Więcej szmalu, ni ma szmalu! Skąd go brać? Skąd mam brać? Nie mam jak! Ref. (3x) Spójrz na mnie, jestem tutaj na scenie Mam pragnienie, zupełnie tak jak Ty Moje życie to dążenie Powiedz mi, jak bardzo tego chcesz Delikatny dreszcz gładzi Twoje podniebienie I już wiesz i ja i pogoda dla bogaczy W Tej krainie pada deszcz, wiosenny też Bo nie tylko jesienny i listopadowy Powoli pomysły wskakują do głowy Co to znaczy? Sytuacja Twe życie potoczy i wyznaczy Po-po-po-popchnie w grono innych graczy Pytanie zostanie, nie ma odpowiedzi na nie Stop klatka, marzenie, zapomnij. Akcja! Akcja! To pragnienie zmienia Twe widzenie Niemy film, milczenie, kolory czarny - biały Popraw kolory, coś nie tak z kolorami Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami Mitshubishi, jackoozie, silikony i palenie! Ref. (4x) I co to jest ten błysk w Twym oku widzę znów Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł Całymi dniami leżeć i pierd.... dziwki I ha! I ha! Ten cel jest już bliski Jak wyciągniecie ręki po zakazany owoc Ziemia obiecana! Trzeba umieć sobie pomóc! Wyjaskrawię Twój styl Jesteś pod presją - chcesz to? Bierz to! Niech to Ch.. ile czasu strącił ojciec Twój By pokazać Ci jak masz żyć tu jest klif: Bierz co chcesz i nie patrz czy to źle czy nie Swoją głowę rzucasz dziś na szale Zwycięstwa poczuj smak, życie daje Ci znak Jak masz spełnić swe sny by być inny, lepszy Los, tutaj tylko Ty stawkę ustalasz: Va banque - wszystko na wszystko, jak nie to spierdalasz! Ref. (4x) Tylko bogaci mogą mówić mi, że pieniądz nie daje szczęścia Tylko bogaci mogą mówić mi, że są tylko bogaci! Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Rutyny Na mikrofonie te rutyny i te tematy, Tematy, tematy, tematy, tematy, tematy Na mikrofonie te rutyny i te tematy Tematy, tematy, tematy, tematy, tematy Widzę plakaty - nareszcie K 44 w mieście Wszystkich ludzi zbierzcie o godzinie 0 - na rogu Najstarszy dziad nie pamięta jeszcze takiego tłoku A tu... Cała sala czeka już około dwie godziny I te rutyny, te rutyny, te rutyny, Cała ekipa od godziny pali baty Te tematy, te tematy, te tematy, tematy Tematy jak rzeka płynące z ziemi po słońce Pnące się jak słupek rtęci w dni gorące Zmuszające do niechęci uf... Bardzo dużo słów codziennie To co było a co będzie - doświadczenie rośnie jak napięcie A tu... Sześciu kolesiów - oni wszyscy baku, baku I podaj do chłopaków Ratuj przed rutyną, miną zimna jak bilon Gdy chwile płyną i odpłyną jak przed chwilą A tu... Cała sala czeka już około trzy godziny I te rutyny, te rutyny, te rutyny, Cała ekipa od dwóch godzin pali baty Te tematy, te tematy, tematy, tematy Tematy jak rzeka płynące z ziemi po słońce Pnące się jak słupek rtęci w dni gorące Zmuszające do pamięci uf ... Powtarzanie wciąż tych samych słów Co to będzie - doświadczenie rośnie jak napięcie Cała Polska czeka 44 godziny I te rutyny, te rutyny, te rutyny, te rutyny, Cały Kaliber od początku pali baty Te tematy, tematy, tematy, tematy, Come On Mother Fuckers, Come On ... Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Baku Baku to jest skład Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku baku to jest skład, raz dwa, teraz Dab Czyli mój brat, powie co jest nie tak Czego tu brak Dab? Baku, baku bez wad Z Dabem od lat ja wprowadzam nowy ład Czy jesteśmy nad? Czy mówimy szach i mat? Czy klimat baku, baku ciężki jest jak kat? Od lat tematem K44 nie był gnat Pif paf, ratatatata Chce mi się śmiać, bo to chyba nie tak Na głowie stawiam świat, jestem wolny jak ptak Lubię baku, baku, chcesz to ze mną zakurz Zaproszę dziewczyny, zaproszę chłopaków Baku, baku to jest skład, jadę na Canabis Cup W programie to co najlepsze w Amsterdamie Nie czas na spanie, Amsterdam wciąga mnie Ty robisz to co chcesz i ja robię to co chcę Nie, nie, nie, nie niedobry wujek Wu, wujek sa samo zło, To to to, samo zło Niedobry wujek, wujek, wujek, wujek, wujek samo zło Ej dziewczyny i chłopaki, bo jeśli macie pełne baki To zapraszam was do draki Chińskiej dzielnicy, jak mojej okolicy, Chłopaki to już mają oczka jak szparki A ich zegarki przez cały czas pokazują, Że chłopaki rapują w tym dobrym kierunku! "Przepraszam bardzo. Którędy do Baku-bakowa? Tam gdzie ci chłopcy stoją? Dziękuję bardzo panu" Ilu chłopaków się zebrało każdy swoje nadaje, Każdy wibruje tak jak mu się wydaje i pasuje Wujek czuje i rapuje i w to wierzy, do czego zmierzy? Zobacz jak to wszystko zachęca nas do tańca To jest styl rapowego popaprańca, Który popaprany przez całą godzinę Namawiał do jointów swoją rodzinę Zobacz jak w helikopterze śmigło się kręci! Wszystkie złe rzeczy ulecą z pamięci! Tylko dobre zostaną, ty zostaniesz z głową wymieszaną Baku, baku, baku.... to jest skład Baku, baku to jest skład... to jest to jest... Baku, baku to jest skład, raz dwa, teraz Dab Czyli ja powiem wam co jest nie tak Kiedy baku jest brak, wtedy czuję się tak Jakbym leżał na wznak, mówił wszystko na wspak Bakaj tak, że braknie ci tchu, Nie potrzeba mi snu, kiedy oni są tu Z nami ciągle nowe głoski, Skład niebezpieczny jak Albert Sosnowski Więc porzuć troski, z nami ciągle nowe zdania Skład fantastyczny jak sztuka kochania Więc porzuć zahamowania, Bo to nie zbiór pustych bzdur Jak dezidera nie tracę czasu Na to co mi koło chuja lata Jak Gary Kasparow dam ci szacha potem mata Jak w siatkówce, nie odbierasz no to strata przejście Jak Bruce Lee, fu fu fu, Smoka Wejście Baku, baku, Abradab i trzecie podejście Trzy litery, zobacz z której strony nadchodzą oni W pogoni z mikrofonem w dłoni, nigdy nienasyceni Zawsze łakomi, by znaleźć się na foni, wyładować aż do sił braku Potem uzupełnić w swoim baku do pełna paliwo Utworzyć tworzywo, muzę żywą z persperktywą Co iskrzy jak krzesiwo w umyśle K44 Wujek DJ wart ceny Ściśle, opleceni przez zielony kwiat, baku, baku skład Razem od dwóch lat, czuwa chiński zwiad, by nikt z nas nie odpadł Za nami drogi szmat, robota owocna Emocja mocna jak biała wdowa, ten tylko się dowie Kto raz cię już spróbował i od razu w rytm przytakuje twoja głowa Ja bakam, bakam, bakam mikrofon w rękę Latam, latam, latam dzwiękiem po eterze w zadymionej atmosferze Kto chce niech bierze, a kto chce niech odmawia to prywatna sprawa Mnie znów chęć napawa, by... Ej chłopaki czy coś sturlać macie? Niestety jesteśmy już zieloni w tym temacie... Szkoda bracie, szkoda bracie, szkoda bracie... Ja odpocznę, a w tej chwili Barti??? Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku, baku to jest skład, baku, baku Baku, baku to jest skład, baku, baku To jest, to jest... Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - DJ Feel-X Panie i panowie oto D.J.-X We własnej osobie W tej dobie pora na mix Zatem ruszają płyty obie O obydwie, panie i panowie Toż to D.J.Feel-X w rolach głównych w odnowie HOP hop siup siup, HIP-HOP zrób lub Tak aby hulał jak hula-hoop Hulaj dusza! Feel-X'a płyt nie ruszaj Bo w pętlę wpadł zawieszoną na uszach Kręci nią swoje zwoje na tym rdzeniu Tu troje jak jeden, w cztery, cztery imieniu Nie bacząc na skutki, celowo fałszuj1cej nutki Czy zakres fali będzie długi, średni, czy krótki? Bo to pobudki komercyjnej prostytutki Co w swej jakości urągają jej tożsamości A nasz D.J. to ta druga strona medalu D.J. na medal jest w każdym calu! Tak jest kapralu, jak i reszta załogi Czy dziś dobrze bronią, władam? Wypadam i życzę dobrej drogi! Laga HIP- platyna -HOP i laga Mistrz puszczania dymu stawia taga Żaden rozum nas nie złamie Kiedy stary z nami staniesz W szranki i konkury przyj... z grubej rury Jak rudy Gustaw wprost spod Leningradu D.J. bity ustaw i gadu-skreczu-gadu Potem psiku, psiku i farsz na stoliku Gramofono-haszo-lago-holiku To twój wkład, respekt na blat Współpraca z nami jak składanie orgiami Bajkami zamotani zaklejeni plastrami Wybuchają jak dynamit, z minami jak górami W całej sali klon na klan Numer jeden gra Bez jeb.... sraki i bez popa Absolutnie wiem co jest grane tamburynowanie! Panie i panowie o to: D.J.Feel-X we własnej osobie D.J.Feel-X we własnej osobie D.J.Feel-X we własnej osobie Hej D.J.! Bity klej (klej) Nie mów nigdy mi Że klej w twoim adapterze dzisiaj się wyliże Graj, Zapuszczaj jak czarodziejska różdżka Ruszam wtem z kłębuszka Ruszam na paluszkach Reprezentujesz tu, reprezentujesz tam Prędko a ja to skąś znam Wiem że jak HIP-HOPowy dżem rusza Gdy obrażasz kobitę obfitą, jak tusza Mariusza Celny jak kusza Wilhelm Tella Szybki jak Porsche Carrera Wozisz mnie teraz jak pasażera I myślę nieraz że już czas, już grasz Jestem wyczulony na twoje gramofony Jestem obrażony, kiedy bit nie jest zapętlony I nikt nie powie, że to kit w mojej głowie Niech się każdy dowie Bo oto me posłowie Słów tutaj było mrowie Ale kto wie co to za człowiek Panie i panowie, o to D.J.Feel-X we własnej osobie Tags: Kaliber 44 |
User: 7kondzio |
Kurwa Monika Raz Monika młoda. Raz, dwa, trzy. Zrobiła mi loda. Raz, dwa, trzy. Bo najlepiej babska ssie, o tym każde dziecko wie. Gdy nadstawi usta swe, to spuść się. To najlepiej babska ssa. Tylko kurwa Monika. Każdy o tym dobrze wie. Świetnie ssie. Kiedy mi obciąga. Raz, dwa, trzy. Sperme chętnie wciąga. Raz, dwa,trzy. Więc nie przejmuj kurwa się, gdy jej w japę spuścisz się. Gdy nadstawi usta swe, to spuść się. To najlepiej babska ssa. Tylko kurwa Monika. Każdy o tym dobrze wie. Świetnie ssie. ( To najlepiej babska ssa. Tylko kurwa Monika. Każdy o tym dobrze wie. Świetnie ssie). Ceni się wysoko. Raz, dwa, trzy. Spuść się jej na oko. Raz, dwa, trzy. Albo na twarz,czy też biust, to zależy:gust, to gust. Gdy nadstawi usta swe, to spuść się. Tags: Kurwa Monika |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Usłysz mój głos Usłysz mój głos człowieku! 1996 rok i minęło pół wieku Lecz jesteśmy tu, to nasz wysiłek nam pomógł To jest Kaliber, już w domu nasza pierwsza Pierdolona płyta Uderza w Twój mózg (bum, bum) jak błyskawica I już jesteś chory, Twój ojciec chce wyleczyć Cię On jest popierdolony , nie daj się, mówię Ci On nie wie Ile znaczy ta muzyka dla Ciebie Bo ta muzyka jest nieuleczalna Bo ta muzyka to ułamek tarcia! Między naszym, ziemskim wymiarem A czymś więcej, a czymś dalej! Między naszym, ziemskim wymiarem A czymś więcej, a czymś dalej! 1996 rok, usłysz mój głos (hej!) aa, człowiek! 1996 rok, usłysz mój głos (hej!) aa, człowiek! 1996 rok, usłysz mój głos (hej!) aa, człowiek! 1996 rok, usłysz mój głos (hej!) aa, człowiek! 1994 rok, 1995 rok, 1996 rok... Tags: Kaliber 44 magik joka dab magia rap psychorap |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Do boju zakon marii Kim oni są, kim my jesteśmy? Jesteśmy Kaliber 44, wierz mi Nadchodzimy już by rozjebać Twój mózg Sprawdź to, to jest nasz pierdolony hardcore rap Prosto z Bogucic, nie chcemy uczyć Prosto z Bogucic, by rozjebać Wasze mózgi na zawsze Wokół 44 magicznej liczby czar Cie ogarnie, marnie Po raz pierwszy w Polsce psycho rap Coraz głośniej, coraz mocniej, właśnie tak Nadszedł czas, to jest czad Nasze imię znasz wiec je wykrzycz jeszcze raz! Zakon Marii do boju! Zakon Marii To jest właśnie nasza pierdolona Magia Tak uderza w Twój mózg bo prowadzi nas Maria! Wyobraź se nóż jak wrzenia Ci go w brzuch Jesteśmy tuż tuż, nie pytaj któż to Cóz, to, nie wiesz jak żniwo zbiera brzytwa, która tnie? O włos Cie trafi, jesteś z nami? O nie! To mój styl: gdzie Magia, gdzie Miecz, musze Wierzyć Że ktoś tam musi wiedzieć w kogo ja mam uderzyć! Moje ciało na ziemi stoi, widzę wzrok Skur...... jak nie kumasz usłysz mój głos! Bo to prawda, jasna jak wschodząca gwiazda Moje życie, a nasze imię brzmi Kaliber! Zakon Marii do boju! Zakon Marii Gdzie? Kto? Kiedy? Gdzie? Kto? Kiedy? Skąd to sie bierze? Czterdzieści i Czterej mej Pani rycerze? Dym z moich ust, który spływa na Ciebie Czy potok słów, mówisz: nie, jeszcze nie wiem! Więc podejdź bliżej, niech Twój mózg opuści klatkę Zrozumiesz wszystko kiedy poznasz moja Matkę Me słowo, mój miecz, Jej Magia i życzenie Wcieramy w Ciebie wszystko na Jej postanowienie! Więc chodź, jeszcze tylko jeden raz To jest, to jest Zakon Marii, czy teraz nas znasz? Zakon Marii do boju! Zakon Marii Tags: Kaliber 44 magik joka dab magia rap psychorap |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Bierz mój miecz i masz Jestem, nadchodzę - jak tajfun, monsum Po drodze bije ich srodze do Ciebie przychodzę tak szybko By wspomnienie-nie-mykło, nie znikło Lecz było i trwało jak styl mój Noc cała ofiaruje Tobie By przy dźwiękach i stękach Dokonać spełnienia jeb..... uniesienia! Bierz mój i masz, pokaż na co Cie stać Nie bój sie dać, jestem po to by brać Grę wstępną odprawiam walecznie Skutecznie, bezpiecznie Jestem tu i teraz i wiecznie Bądźmy więc jednością, jedną duszą, jednym ja Ciągle niech mnie kuszą powaby Twego ciała! Czy chciałabyś zobaczyć dziś Pokazać Ci miecz twardy jak skała! O tak, bardzo bym chciała! Mój kochany! Coś jak dynamit, ale ktoś, lepiej proś Czy to świt, czy to zmierzch, ja przelecę Cie na wskroś Przecież wiesz Obojętne mi czy tego chcesz Może 69 bo 96 rok teraz jest Ten krok to coś jak pierwszy raz Ja nie wiem, lecz to niezapomniany czas A bo kto ? A bo ja położę Ci na twarz mój miecz! Powąchaj mój miecz i bierz mój i masz i Ś.P. już teraz mnie znasz Już, to nie żaden mit Magma prysnęła przez szczyt - zaleje Pompeje! Jest już tuż-tuż, co sie dzieje? To nie żaden kit, to nie żaden trik Coś jak We-zu-wiusz, coś jak dynamit! Kto to i po co to tu Zjawia się znów ku twemu zdziwieniu, westchnieniu Mój miecz jest gotów byś mogła go poczuć Tak mocno jak pragnę, zaprawdę Zabrać Cię w nieznane Może i tym razem nazwiesz mnie Magiem! Miecz i magiczna pałka-zapałka dwa kije Który z nich wybierzesz - wybór należy do Ciebie Wiedz, że ence-pence, w której ręce Trzyma inny MC Ciebie Mnie to jeb.. - jeden jest miecz Którym przebić Cie chce Tak naprawdę, niech zgadnę: Ile, co i jak dla Ciebie warte, teraz znasz mnie Jestem Magiem, podpisuje sie Tagiem I 3, 2, 1, 0 start i sprawdź to, sprawdź! Okolica była malownicza, przedstawiłem dwa oblicza Jak postrzegasz mnie zazwyczaj? I Cię wliczam! Tags: Kaliber 44 magik joka dab magia rap psychorap |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - To czyni mnie innym od was wszystkich Puk, puk! Gęsta ręka anioła Puk, puk! Spłynęła, dotknęła mego czoła I kto tam? Pytam kto tam Szaleństwo, nowa radość, utracony raj i pamiętaj Że nigdy nie mam dość tego gówna Mych bliskich, co czyni mnie innym od Was wszystkich! Bo w mej głowie otworem stoją wszystkie bramy Widzę dźwięk, przeznaczenie, wojenne tam-tamy Moje ciało na innej płaszczyźnie pozostało Umysłu labirynt, pragnienie mnie wessało czuć wszystko Nawet najmniejsze gówno, ale gówna tu nie ma To nie jest ta Ziemia, którą znałem Schodziłem, zwiedziłem, zasrałem i sprzedałem Ale ile kupiłem?! Nie zrozumiesz tego W Twojej głowie nie ma miejsca na piękno To jest właśnie moje piętno Paść w ramiona Twe... Poduszek sto, poduszek milion Zapadam sie powoli, nie chce wracać, bo to boli I śnie mój sen, sen na jawie Pozostanę w nim tak długo jak tylko potrafię Słyszę głos tam, gdzie Ty mówisz, że go nie ma I widzę schody tam, drogę do nieba I słyszę głosy ludzi, wszyscy mówią i bredzą I widzę jak patrzą, ja wiem, że oni wiedza Bo ja biegam po polach mojej świadomości I wołam i krzyczę: tu nie ma nienawiści i złości! To jest wolności miejsce, moje serce pełne jest miłości Nic więcej A te spojrzenia i gesty, uśmiechy, w ogóle Skurwysyny nie wiedzą gdzie ja teraz sie znajduje Pojęcia nie maja, wytłumaczyć nie dają Na dole widza i tam umiejscawiają I nikt Cie nie słyszy, bo nikt Cie nie słucha I nikt nie widzi Twego odlatującego ducha W kajdanach jesteś, zaszufladkowane piękno I co zrobić, nadal to jest moje piętno Paść w ramiona Twe... Wybieraj, wybieraj, wybieraj co wolisz: Prawą czy lewą ręke mam Ci upierdolić? Odchodzisz i wracasz i wracasz by odejść Jesteś nikim, lub tchórzem, jak wolisz Więc zostań, mówie po raz ostatni, odlecisz... Zamknięte drzwiczki od klatki! I dlaczego mi to robisz i dlaczego mnie kopiesz To moje życie, co na ten temat mi powiesz To cześć mego istnienia jak chleb i powietrze Nie czułeś pragnienia jak cierń? Ty jeszcze niesiesz co to jest i tak już zostanie Zadajesz mi ból, takie Twoje przekonanie Że robisz dla mnie dobrze, że ja nie wiem co ja robię Lecz to moje życie i sam za to odpowiem Nie chce litości, kompromisu, pieprzenia Nie możesz pojąć, więc tylko zrozumienia I pozwól mi widzieć Twoje i wewnętrzne piękno Nie pozwól by to było nadal moje piętno! Tags: Kaliber 44 magik joka dab magia rap psychorap |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Ja jadę Oka oka jestem Dab a oto mój brat Joka Powiedz coś Joka Autostrada musi być szeroka A co jedziesz? Tak jade na autostrade W tyle zostawiam na obcych blachach Łade Namawiam nie wchodz mi w parade PKS Katowice Łódz więcej nie zdradze A ja owszem powiem Zadzwonił Spinache mój człowiek Dab za 3 lata już dwudziesty pierwszy wiek Bity rymy i cokolwiek Wciśniemy na taśmie przycisk REC Nagramy wspólny numer na płyte Lek Naturalnie jestem jak pojazd sterowany zdalnie Przybywam tam gdzie dobre rzeczy zrobić mam Gdzie smaczny bat i kubek wina Tak I wychodze i wsiadam i siedze i rozmawiam Bo znam to od lat (to fakt) Jak sobie przypomne tamte klimaty Jade z środka polski załatwić sprawy Pociąg, samochód Wchód bądz zachód Mam w ręku atut ide naprzód Patrz tu Głęboka noc obce miasto W hotelu nam było za ciasno Znasz to? Znam to! Tu nie ma to tamto Jutro coś nagram więc gram No i rim no i ram No bo gdzie dobry haszysz za dwa pięć Spokojnie jutro też jest dzień Będzie impreza ja o tym dobrze wiem Na hale uderzam Kierunek hala Póki nic mi nie nawala Odbierasz na tych samych falach Czy odbierasz na tych samych falach? Jade leniwie opieram sie o lade By kupić dżem albo marmoleade Za oknem deszcz albo deszcz z gradem Marze nie zmoknąć ale czy dam rade? Co z objadem W domu czeka ktoś Jade jade żeby zjeść coś (żeby zjeść coś...) Teraz problemy zostawiłem za sobą Mam nadzieje że pojedziemy równą drogą Wyboje zdarzyć się też mogą Ominiemy je Zawsze wolałbym wrócić do domu na kolacje Tam były oryginalne z podróży akcje Wspominać je będe zawsze Jade choć na innych nie najeżdżam To nie mój teren ja z tamtąd zjeżdżam Uderza Teraz runda pierwsza Decydująca Robie to od początku i zrobie to do końca Jade dwudziesta zero zero Stereo Hiphop nie bolero Choć bolero nie jest cholerą Jade jestem poza układem Jade jakoś dam sobie rade Mówie tak jak jest Po co kurwa ściema Nie rób scen Jaka kurwa wspólna scena Takiej nie ma i to jest normalne Takie akcje są dla mnie banalne A Autostrada musi być szeroka Cztery cztery do setki mówił Joka Kto sie nie liczy Tego nie dotyczy ta śpiewka ścinam MC jak drwal ścina drzewka Ostatnio grabki Oraz konewka Pielęgnowanie teraz pewka Bo jestem pewny że za rok Wejde z uśmiechem na swój blok Potem opowiem wydarzeń tok A niektórymi zawładnie szok Jok A, De A Be, Ka Cztery cztery To Sie Wie! eS Pe I eN A Ce cHa E, Cheese Senior A za nami nasi ludzie Pojechałem potem wpadłem i zostałem Lecz od dawna jeżdże na tych samych prawdach Jak na nartach gdzieś po stoku A brat stoi na widoku nie potrzebny wzrok jak sokół Oczywiste to co widzisz Jeśli mówić się nie wstydzisz To mów to i zrób to co myślisz Kaliber 44 i Thinkadelic Może ci to nie pasuje lecz tego nie zmienisz A jeśli dobre rymy cenisz Oto one zjednoczone bez żadnych nagonek W twoją strone Jedziemy tam gdzie piękne słońce W podróży każdy z nas od kilku lat Mamy wydeptany już swój szlak Obrana droga w świat Takie bity że aż słów mi brak Tags: Kaliber 44 ja jadę magik k44 psychorap |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Moja obawa Czym dla Ciebie jest świat? Białe babie lato unoszone przez Twój podmuch Tak, ot tak Pokaż skrawek Twoich ust, pokaż Swój mózg Może słowa te za małe są Przecież jestem tylko łza, przecież jestem tylko wszą Nieliczne czarne babie lato Opowiedz mi, powiedz, powiedz mi powiedz Przecież ja nie jestem pewien, może oni łza Ojcze!Tato! Jakie Twoje imię jest?! A może Ś.P. Brat Joka odpowiedź już zna... A może nie, a może tak A może tak, tak, tak, tak! Przyznaj się, że Ciebie nie ma - to legenda Przyznaj się, że Ciebie nie ma - to legenda Przyznaj się, że Ciebie nie ma - to legenda Przyznaj się, że Ciebie nie ma - to legenda Zawsze szybko umierają tacy jak ja Tacy sami lecz ciągną nitki inny kolor Wiedzcie, że jest Bo ktoś musi być Bo tak łatwiej żyć W to można uwierzyć... pierdoła Do widzenia w piekle, do zobaczenia w piekle Ona podała mi dłoń i ja dla niej klęknę Ja dla niej padnę Ani słowa ze strony ludzi i ja to odgadłem Mnóstwo słów o Tobie: Mówione, pisane, czytane i tak sie nie dowiem Bo tajemnica owiane jest to: Dobro czy zło Białe lekkie babie lato... Czarne lepkie babie lato... Białe lepkie babie lato... Czarne czyste babie lato! 100 stóp nad ziemią wyciągnięta ma dłoń Będę mówić - dawno wyrzygałem knebel I mój głos, i moja Wieża Babel Ja urządzę post, otworze drzwi od klatki Ja spojrzę na Ciebie, ja moimi oczyma Ja spojrzę na Ciebie nie oczami mojej matki I zobaczę coś... A może tam nic nie ma? A może kto? powie - to legenda... Ale ze mnie wszą... Ś.P. Brat Joka! No i..., no i..., no i... Podaj mi dłoń i podaj mi rękę... Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma Bądź a klęknę! No i podaj mi dłoń i podaj mi ręke... Podaj mi dłoń Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma Czemu oczywiste dla mnie jest, że Ciebie nie ma Bądź a klęknę! Tags: Kaliber 44 k44 psychorap babie lato magik |
User: 7kondzio |
Kaliber 44 - Gruby czarny kot Gruby, czarny kot wlazł na płot i mruga Gruby, czarny kot będzie to bajeczka nie długa Więc spoglądasz w repertuar Sprawdzasz co jest grane A tam kot, gruby, czarny o kurwa przejebane A na domiar złego, premiera w piątek 13-tego Sekstyn, Marsa z Saturnem Nabyć trumnę może urnę? Spisać w testamentach W imię ojca, syna, ducha, amen Ostatnia krew, blef Logice wbrew Czujesz krwi zew Kot znów czyha jak lew, By porwać cię w tany Choć wyimaginowany Tańczy z gracją jak Red Aster A ten taniec czy to czcza, W którym kruszy, kosteczki na cząsteczki Z siłą łamacza Znów rozpaczasz, gdy tłusty cię przytłacza Za 15 do roboty, trzeba użyć wybielacza Lub kwitnie takowy, czarny wykwit na twarzy Waży twą okazję, co od dawna się marzy Ażeby zdechł, pech co wygląda jak kot W kształcie obsesji Co powodem jest do presji Gruby czarny kot, on przebiegł nam drogę A chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek A chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek A chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek A chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Niespodziewanie Gruby czarny wróg przemyka Od krawężnika do krawężnika i za rogiem znika Gonić skurczybyka, bo przynosi mi chochlika (Ihahaha) Gra nie warta świeczki Ludzie i człowieczki, wyszukują ścieżki Bez skrótów czarnej jak porzeczki A laseczki, na studnióweczki Ubierają czerwone majteczki Chociaż miały cztery lata haróweczki Piotrusiem, Michałeczki, Marcusie i Basteczki Wierzę, że nie wierzę w nic i tutaj pieska grzebią Mości panie, nic się nam nie stanie Przesad to głupota, dla plebsu i chłopa Minie zima złotko, wszystko będzie spoczko Jak nie będzie okej Gonić będziem kota bo tak Gruby czarny kot przebiegł nam drogę A chuj mu w dupe nawet 13-tego w piątek Co się stało? Gruby czarny kot spróbował I mu się udało Przebiegł drogę i się schował Mało brakowało Żeby był dobry dzień Trzy kroki w tył, jest nadziei cień Ale ze mnie leń Nie wiem czy to zmieni coś Jak na złość, nie cofnę się nawet o włos Zabobony śmieszą mnie jak Tadeusz Broś Zabobonom mówię nie, zabobonom dość Czuję się dobrze i jebie mnie jak jest pogoda Która godzina i jaki dzień tygodnia Pech, to świnia na dodatek niewygodna Wdech i wydech, to metoda dzisiaj modna Każdy tu ma jazdę to jasne Ujrzę grubego, czarnego nim zasnę A potem w sobotę Pożegnam się z kotem Chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Gruby, czarny kot przebiegł nam drogę, chuj mu w dupę nawet 13-tego w piątek Tags: psychorap kaliber gruby czarny kot |